Wiedzieliśmy, że wcześniej czy później przywieje nas w te strony ponieważ znajduje się tutaj Biskupia Kopa - najwyższy szczyt Opolszczyzny. Po spokojnej nocy w Jarnołtówku ruszyliśmy z samego rana by zdobyć ten najwyższy punkt Gór Opawskich zwieńczony murowaną wieżą widokową i… nieco smutnym, niedokończonym schroniskiem po czeskiej stronie. To była nasza pierwsza górska trasa w Polsce od dłuższego czasu — pełna jesiennych kolorów, szelestu liści i przygód z naszą górską przewodniczką stada - Skadi.
Do Jarnołtówka przyjeżdżamy ok 16:30 już w lekkim listopadowym półmroku. Stajemy na parkingu nieopodal OKW Ziemowit. Na parkingu jest kilka samochodów ale znalezienie równego miejsca dla kampera graniczy tam z cudem, dlatego jeśli ktoś nie przepada spać w przechyłach powyżej 30* to warto wybrać inny parking na nocleg. Mimo zsuwających się kubków z herbatą zdecydowaliśmy się by na nim pozostać ponieważ następnego dnia z rana zaplanowaliśmy wyjście bezpośrednio stąd na Biskupią Kopę (889m n.p.m.).

Pierwszy odcinek szlaku
Wstajemy o 6:30 zjadamy szybkie śniadanie, zamykamy Rena i startujemy o 7:25. Podchodzimy ok. 15 min pod górkę drogą asfaltową a następnie żwirową by włączyć się już na docelowy żółty szlak prowadzący do Górskiego Domu Turysty pod Biskupią Kopą. Omijamy w niedalekiej odległości Gwarową Perć ponieważ Skadi nie preferuje drabinkowych podejść. Słońce powolutku wychodzi zza Zamkowej Góry i pięknie rozświetla liście na wierzchołkach drzew. Zachwycamy się tym widokiem przystając na chwilę i robiąc kilka zdjęć. Zaczyna nas też całkiem przyjemnie rozgrzewać więc z pierwszym podejściem zrzucamy z siebie czapki i rękawiczki. Księżyc towarzyszy nam również w tej wędrówce przebijając się na niebie pomiędzy drzewami. Początek trasy zapowiada się zatem bardzo ciekawie. Skadi prowadzi nas dzielnie w górę i wkrótce osiągamy Plac Paula Langa. Przybycie w to miejsce zaakcentował głęboki i przenikający nas okrzyk dzika gdzieś z Bystrego Potoku w Rezerwacie Cicha Dolina wzdłuż, którego się przemieszczaliśmy. Na chwilę tu przystanęliśmy bo słońce pięknie rozświetliło okolicę. W tym miejscu kończy się żwirowa dróżka i zaczyna już wąską naturalna ścieżka pod samo schronisko pod Biskupią Kopą.

Żółtym szlakiem na szczyt
Podejście jest kamieniste a gruba warstwa liści i mokry teren nie co utrudnia stawianie stabilnych kroków co wymaga dużej koncentracji. Docieramy do bramy wejściowej do schroniska o godz. 8:15 wyszło nam zatem 50 minutowe całkiem przyjemne podejście pod samo schronisko. Robimy sobie tutaj krótką przerwę i podziwiamy widok na Opolszczyznę z tarasu schroniska.

W tym miejscu są dwie opcje wejścia na szczyt - szybszy i krótszy - czerwonym szlakiem lub - dłuższą drogą - szlakiem żółtym a następnie czerwonym na szczyt. Wybraliśmy drugą opcję bo chcieliśmy się nacieszyć tym cudownym jesiennym porankiem. Żółty szlak prowadzi płasko aż do Przełęczy pod Kopą (707m n.p.m.) na granicy z Czechami. Przejście do tego punktu zajęło nam 15 min. W tym miejscu dołączamy do czerwonego szlaku sudeckiego, który już kieruje bezpośrednio na szczyt wzdłuż biało-czerwonych słupków granicznych. Nachylenie tego fragmentu jest miejscami dość duże ale widoki w czasie postojów są fantastyczne i zachwycają nas. W czasie naszych krótkich postojów - Skadi organizuje jakiś patyk i podsuwa nam go pod nogi żeby „nie tracić czasu” i zabić psią nudę.

Po drodze napotykamy ciekawostkę - kamienny słup graniczny z XVIII wieku wyznaczający dawne posiadłości rodu Bartesteinów. Więcej na temat tego ciekawego kamiennego obiektu na trasie informuje tabliczka linkująca do strony Teraz Prudnik (https://terazprudnik.pl/2023/10/slupy-graniczne-posiadlosci-bartensteinow-w-gorach-opawskich/). Miejsce to znajduje się na wysokości 805m n.p.m.
Schronisko na szczycie
Po kolejnych kilkunastu minutach osiągamy grań z charakterystycznym „Krzyżem pojednania trzech narodów” oraz nadajnikiem operatora sieci komórkowej. Odcinek z Przełęczy pod Kopą do Krzyża zajął nam 25 min. Idąc w stronę szczytu wyłania się się nam już między drzewami wieża zwiastująca cel naszej wędrówki. Podchodząc do niej mijamy katastrofę budowlaną szpecącą ten szczyt. Jest to obiekt, który powstał na dawnych fundamentach schroniska. Niestety ta przedłużająca i niedokończona budowa w kontraście z odrestaurowaną wieżą i nowymi obiektami tworzy pewien niesmak.

Biskupia Kopa
Na szczycie Biskupiej Kopy jesteśmy o 9:03. Zapisujemy sobie w naszym dzienniku datę i czas zdobycia kolejnego szczytu należącego do Korony Gór Polski. Siadamy na ławeczce i zjadamy drugie śniadanie delektując się spokojem i ostatnimi promieniami słońca. Od strony południowo-zachodniej nadchodzą gęste chmury i zapowiadanego „zgniłego niżu”. Niestety wieża jest jeszcze zamknięta więc nie udaje nam się skorzystać z tego punktu widokowego. Wejściówka na wieżę oczywiście jest płatna. Schodzimy czerwonym szlakiem sudeckim mijając dobrze już nam znany Dom Turysty pod Biskupią Kopą i kierujemy się w stronę Jarnołtówka. W trakcie zejścia mijamy już znacznie większy ruch pieszy. Do vana docieramy o godzinie 10:25.
To była bardzo przyjemna wycieczka po dłuższej przerwie od pieszych wycieczek po polskich górach. Znowu poczuliśmy górski zew więc mamy nadzieję, że nasza obecność w Sudetach ponownie nas zaktywizuje do eksploracji tych górskich pasm.


Podsumowując
Trasa: parking Jarnołtówek OKW Ziemowit → żółty szlak → Górski Domu Turysty pod Biskupią Kopą → żółty szlak do Przełęczy pod Kopą → czerwony szlak (Główny szlak Sudecki) → Biskupia Kopa → czerwony szlak (Główny szlak Sudecki) → Bolkowice
Długość szlaku: 9.6 km
Czas trasy: 3 godziny (w tym 20 min postój na szczycie)
Poziom trudności: łatwy
Dla psa: jak najbardziej! Skadi poleca 🙂
Ciekawostka
Niedokończona budowa na szczycie nie dawała nam spokoju dlatego postanowiliśmy po powrocie zgłębić temat z czego wynika obecna sytuacja z tym nieudanym przedsięwzięciem. Jak się okazuje obiekt znajdujący się po czeskiej stronie granicy powiązany jest z osobą Miroslava Petřika, cenionej i rozpoznawalnej postaci Gór Opawskich. Człowieka, który miał wielkie marzenie zbudować w tym miejscu samowystarczalne energetycznie schronisko dla turystów. Budowa ta toczy się niestety od 2000 roku z bardzo mizernym skutkiem. Do tej pory powstały fundamenty z piwnicą oraz pierwsza kondygnacja. Niestety nadgryziony zębem czasu sprzęt budowlany sugeruje że od wielu lat już nic tam się nie dzieje. Jak dowiedzieliśmy się z artykułu na stronie Teraz Prudnik (https://terazprudnik.pl/2025/07/zmarl-miroslav-petrik-kasztelan-wiezy-na-biskupiej-kopie/) sam autor wielkiego marzenia w lipcu tego roku odszedł z tego świata. Budowa ta od była od pewnego czasu obarczona problemami w porozumieniu się pomiędzy panem Mirosławem a władzami administracyjnymi gminy Zlaté Hory, kraj Olomoucki. Wygląda na to, że obiekt jeszcze przez najbliższe lata będzie straszyć turystów na szczycie tej góry należącej do Korony Gór Polski.














