Gibraltar z psem

Gibraltar z psem to nic skomplikowanego jak mogłoby się wydawać 😉

Gibraltar położony jest na południowym krańcu Półwyspu Iberyjskiego, ale oficjalnie jest to zamorskie terytorium zależne od Wielkiej Brytanii. Można znaleźć tu wiele atrakcji, a największą z nich jest słynna Skała Gibraltarska, która wybija się z oceanu na wysokość prawie 430 metrów.

Ważne decyzje...

Od początku zastanawialiśmy się czy to dobry pomysł by odwiedzić Gibraltar z psem, ale chęć zobaczenia tego małego Brytyjskiego obszaru wygrał 🙂

Wzięliśmy swoje paszporty oraz Skadi, a vana zostawiliśmy po stronie hiszpańskiej na parkingu w marinie (opłata 14 Euro za 24h). Na Gibraltar wybraliśmy się pieszo. Po 10 minutowym spacerze osiągamy punkt graniczny. Na granicy sprawdzono nasze paszporty, Skadi natomiast ta kontrola ominęła. Chwilę później przechodząc długim korytarzem z ekspozycją historycznych zdjęć tej kolonii - weszliśmy na terytorium Wielkiej Brytanii.

Czas start

Zaraz po przekroczeniu granicy mieści się pierwsza atrakcja - pas startowy Gibraltar International Airport przez, który trzeba przejść lub przejechać - nie ma innej alternatywy. W czasie odlotów i przylotów pas jest zamykany, oczyszczany przez samochody techniczne i pilnowany przez służby. Mieliśmy to szczęście, że po przejściu przez pas startowy zamknięto za nami szlaban i mogliśmy podziwiać start samolotu.

Nasza zaplanowana trasa przebiegała od granicy przez centrum miasta głównym deptakiem Main Street aż po latarnię morską Europa Point i znajdujący się tam polski akcent czyli pomnik katastrofy lotniczej podczas, której zginął m.in. Generał Władysław Sikorski oraz najdalej wysunięty punkt Gibraltaru, z którego można przy dobrych warunkach atmosferycznych zobaczyć dostępny niemal na wyciagnięcie ręki kontynent afrykański.

Podjęliśmy także bardzo ważną decyzję i zrezygnowaliśmy z wejścia na monumentalną Skałę Gibraltarską. Mimo, że nie ma zakazu wejścia na nią z psem - warto zastanowić się nad tym ze względu na dużą ilość małp w wyższej partii rezerwatu. Nie chcieliśmy jednak ryzykować zdrowia Skadi w przypadku ewentualnej konfrontacji, o których wiele słyszeliśmy. 
Sądzimy, że jeszcze kiedyś tu wrócimy lecz tym razem będziemy bardziej przygotowani pod kątem wejścia do rezerwatu na skałę choćby w transporter, aby móc w nim odseparować Skadi od ciekawskich, a czasem wręcz agresywnych zachowań małp.

Oczywiście w drodze powrotnej nie omieszkaliśmy skorzystać z sytuacji i postanowiliśmy załapać się na tradycyjny brytyjski przysmak czyli Fish and Chips na głównym placu Grand Casemates Square 😉

Przekroczenie granicy w stronę hiszpańską odbywa się w bardziej zmechanizowany sposób poprzez samodzielne zeskanowanie paszportu.

Na skałę można wjechać kolejką lub wejść pieszo, a wszystkie aktualne opłaty i warunki zwiedzania opisane są na stronie www.buytickets.gi

Reasumując

Spacer po Gibraltarze trzeba traktować jak wycieczkę po dużym mieście, w którym zdecydowana większość powierzchni jest zagospodarowana i przeznaczona dla człowieka. Oczywiście można czasem trafić na jakiś skrawek trawki lub skwer zieleni, jednak ilość zakazów wejścia z psem rzuca się tutaj w oczy. Jednym słowem nie odnieślimy wrażenia miasta o statusie "dog friendly". Mimo tego pojedynczego minusa - spacer dostarczył nam wiele pozytywnycch wrażeń, a miasto wzniesione u podnóża wielkiej skały skrywa wiele tajemnic i inspiruje do bardziej wnikliwej eksploracji. Warto zatem na Gibraltar przeznaczyć minimum 2 dni, aby poznać go nieco dokładniej.

Cała nasza trasa od parkingu do najdalej wysuniętego punktu na południe i z powrotem z uwzględnieniem naszego zaglądania tu i ówdzie - wyniosła ok. 13 km. Czasowo natomiast zamknęłiśmy się w 7 godzinach.

Udostępnij:
Tagi: , , ,
Poprzedni wpis Nastepny wpis
Nazywamy się Iwona i Tomek Kuchno. Jesteśmy cyfrowymi nomadami. Podróżujemy z naszym labradorem Buranem. Oboje związani jesteśmy z branżą IT, a dokładniej z jej estetyczną warstwą wizerunkową. Ciągła potrzeba inspiracji i doświadczania nieznanych do tej pory przestrzeni spowodowała, że nasze wspólne wyprawy stały się naszą życiową pasją. Od 2019 roku rozpoczęliśmy nasz vanlife. Pokonujemy tysiące kilometrów naszym vanem, aby odnaleźć ciszę, wsłuchać się w szum morza, a czasem jak dopisze szczęście zachwycić się pięknem zorzy polarnej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *